Posty

Wyświetlam posty z etykietą Czasoprzestrzeń

Irréversible

Obraz
Czasoprzestrzeń jest tak zbudowana, że są rzeczy NIEODWRACALNE . To wynika z praw fizyki (jak na przykład to, że stłuczona szklanka nie poskłada się na nowo). Rzeczywistość zmierza do entropii. Tak też bywa z relacjami między ludźmi: przez lata... przez długie lata... Czasoprzestrzeń może być otwarta na daną relację. I wtedy wszystko jest możliwe, ale odwracalne (szanse powtarzają się nawet, gdy coś zepsujesz). Potem zamyka się ten tunel czasoprzestrzenny - i już nie jest możliwe. Jak to mówi przysłowie: " choćby skały srały " - nic to nie zmieni. Osoby mogą spotkać się wtedy w przestrzeni trójwymiarowej, ale ich dusze nie zetkną się ze sobą w ciągle obracającej się przestrzeni czterowymiarowej. Świadomość tego zjawiska... świadomość tego, że to tak funkcjonuje - jest przerażająca! Nie, nie zmienisz tego siłą woli, zaklęciami ani tupaniem nogą. Nie zmienisz tego fochem, odwołaniem się do bogów czy też przekonaniem, że " przecież wszystko zależy od nas samych " (bo n...

Tempus fugit

Obraz
To bardzo bolesne, ale nieodwołalne. Czas płynie i przekształca wszystko. Dlatego tak wielkie wrażenie onegdaj zrobił na mnie film " Langoliery ". Wróciłem do Białogóry szukać Lenki. Wiele zmieniło się: Wycięte drzewa, które kiedyś dawały kojący cień. Ostoja ptaków i owadów. Fragmenty (do przerobu) znajdują się teraz za bramą tej posiadłości. Tak, tak... wiem... kornik drukarz... ;-/ Kiedyś to drzewo dawało cień dzieciom na placu zabaw. Tu bywała Lenka. A sam plac zabaw dla dzieci - kiedyś tętniący życiem - teraz pusty. W samym środku sezonu wakacyjnego. W wielu miejscach Białogóry (i zapewne w setkach miejscowości w Polsce) powstają nowe inwestycje: domki dla turystów. Jeszcze więcej domków dla jeszcze większej ilości turystów. Wszystkie takie same, stłamszone, skumulowane, obrażające wszelkie zasady architektury krajobrazu... ale dające kasę. Wincej, wincej, wincej... Najlepsza kawiarnia na świecie, wciąż zamknięta od kilku lat. Czy zatem jest tu gdzieś jeszcze Lenka? Czy t...

Dwóch jest Robertów

Obraz
Ten jeden chodzi do pracy, wypełnia PIT-y, opłaca rachunki, tankuje paliwo, uśmiecha się do ludzi, pisze aplikacje, podpatruje życie mrówek, chodzi po lesie, czyta książki... Ogląda także filmy, słucha muzyki, a nawet wczoraj tańczył (i to na trzeźwo!)... On też planuje wyjazdy nad morze, zapisał się na studia, chodzi na pocztę... i żartuje rozmawiając ze znajomymi. Gdy jest dobra czarna komedia - to nawet śmieje się... i jest to śmiech autentyczny, niezakłamany i nieudawany. To nie jest wykreowana dla ludzi poza, raczej biologiczny program. Jazda na "autopilocie". Drugi Robert (w moim odczuciu: ten bardziej prawdziwy): już w zasadzie jest wewnętrznie martwy.    Stracił wszystko, co mógł stracić. Celów żadnych nie ma poza osądzeniem Boga (jako IsraEL / " walczący z Bogiem ")... poza odnalezieniem córki w zamętach Czasoprzestrzeni... poza zejściem do piekieł i wyrwania jej z Otchłani... jeśli jest coś poza materią... jeśli jest coś więcej. Celów żadnych nie ma poza ...

Lenkowymi śladami: Ślęża i Palenica

Obraz
Aby jakoś oderwać się od myśli odbijających się w czterech ścianach, wyruszyłem w góry. Tam, gdzie byłem z Lenką. Najpierw Ślęża. Moja macierz. To tutaj, w 2019, Lenka jako pierwsza osoba w Polsce zażyła sobie "chemię" na szczycie.  Nie jest to może wysoka góra, ale dla niej był to Mount Everest, który udało się zdobyć (mózg po kilku operacjach, uszkodzony, koordynacja ruchowa też uszkodzona). Wchodziliśmy bardzo powoli, często robiąc przystanki. A po trzech latach, ja w tym samym miejscu, już bez niej:   Następnego dnia pojechałem na Palenicę. Trasa trochę krótsza, ale podejście bardzo strome. Wchodząc na górę "na nowo" zdałem sobie sprawę jakiego czynu dokonała Lenka. Narzekała i wypominała mi to przez następne miesiące. Ale weszła, zdobyła... a na szczycie była zadowolona. Na tę wspinaczkę dostała ode mnie kijek (sam także chodzę zawsze z kijkiem).  Ten jej kijek wziąłem i na moją samotną wycieczkę po tych miejscach: Lenka odpoczywa w drodze na szczyt (2019): To ...

Miłość rani...

Obraz
Ja to jestem zacofany. ;-)  Dlatego też z opóźnieniem, postanowiłem ostatnio skorzystać z Netflix'a po raz pierwszy w życiu. Opłacam go od roku dla mojej córki, ale sam nie miałem czasu, aby tam zajrzeć. Teraz postanowiłem trochę zrelaksować się i wybrałem sławetny " Stranger Things ". Patrząc na to z lotu ptaka: banał i kicz. Ale jest w nim coś, co mnie zatrzymało. Pewnie córka jednego z bohaterów.... z nowotworem. Pewnie czasoprzestrzeń. Pewnie Nastka z ogoloną głową... A może te sławetne amerykańskie konwencje filmowe: banalne i fajne jednocześnie.   Dzięki temu serialowi, zaraziłem się (ponownie)... po bardzo długiej przerwie... muzyką Kate Bush, którą słuchało całe moje pokolenie w liście przebojów radiowej Trójki. Po raz pierwszy także wsłuchałem się w słowa piosenki. O miłości, która rani...  Pomyślałem sobie też, że ja chętnie bym zamienił się miejscem z Bogiem-Mądralą. And if I only could I'd make a deal with God And I'd get him to swap our places Be runn...

Przestrzeń dla duszy

Obraz
Wstyd się przyznać, ale Stary Staw odkrywam dopiero teraz, choć zawsze był "po drodze". Miejsce niezwykłe, jego surowa dekadencja mnie urzekła. W takiej przestrzeni dusza staje wobec samej siebie, wobec czasu, przemijania i swojego celu. W ogóle, w bagnach i mokradłach jest coś przejmującego: ten rozkład... a jednocześnie życie... to opuszczenie i kosmiczna samotność, a jednocześnie otulenie tym wszystkim, co wokół. Podczas tej przechadzki udało mi się w końcu "poczuć", co chcę robić w dziedzinie sztuki / twórczości. Temat męczył mnie od jakiś dwóch lat, wciąż i wciąż nie wiedziałem i nie czułem kierunku. A teraz w końcu poczułem. Ale o szczegółach nie będę mówił.

Zgoda na świat w ujęciu Łazariewa

Obraz
  " A choćbyś pękł - nie zmienisz świata! " - stwierdził w swojej bezsilności najpotężniejszy władca dawnego Imperium Rzymskiego...   " Pies powraca do swoich wymiocin, a umyta świnia do tarzania się w błocie " - mówi z kolei przysłowie żydowskie.   Niby o tym zawsze wiedziałem, ale miałem problem z akceptacją tego faktu.     Siergiej Łazariew w swojej diagnostyce karmy uważa, iż brak akceptacji świata jest przyczyną wielu nieszczęść w tym życiu... i w następnych inkarnacjach. Czasami mam ochotę zaakceptować to całe Kurvo versum . Wciąż jest we mnie jednak niezgoda na tę Kosmiczną Szambiarkę . Wiem też (jednak!), że spora część moich wymiotnych reakcji na świat, spora część mojego bólu - jest spowodowana raczej niesmakiem wobec siebie samego (a nie tylko wobec świata). Niesmakiem wobec tego, że... - że bliskie mi były osoby w istocie puste jak balon... że sporo czasu w moim życiu poświęciłem tym, którzy przynależeli do innego (nie mojego) świata...  - że...

Co dalej w moim życiu?

Obraz
Ostatnio jestem bardzo bardzo zapracowany, ale też zajęty wymowną myślą, że: gdy byłem nastolatkiem, intensywnie uczyłem się świata (społecznego), on mnie wzbogacał: pochłaniałem książki, oglądałem filmy (światowa czołówka, klasyka), chodziłem po galeriach, czytałem biografie słynnych malarzy, no i oczywiście filozofię. Poznawałem subkultury, religie... i uczestniczyłem w tych subkulturach i religiach. Zanurzałem się w różnych gatunkach muzycznych i koncepcjach społecznych. Ale od wielu lat już niczego nie uczę się od ludzi. Oni mnie w żaden sposób już nie rozwijają i nie ubogacają. Moja edukacja w tym zakresie dawno się zakończyła. Wszystko, czego miałem nauczyć się - już się nauczyłem. Najwięcej dała mi filozofia (ona sprawia, że nie tak łatwo "wcisnąć mi" jakąś mainstreamową ideę i zachwycić czymkolwiek ze sfery kultury). Owszem, czerpię nadal radość z filozofowania, ale już nie na zasadzie poznawania czegoś nowego, ale na zasadzie spotkania się z ludźmi, którzy mają te sa...

Trzy moje Wielkie Odkrycia Naukowe

Obraz
  Oczywiście będzie to o moich odkryciach, ale pół żartem, z dużą dozą humoru. A wszystko to po tym, jak dzisiaj obejrzałem i przypomniałem sobie historię barona Münchhausena (czyt. ~" mynśhauzen ").    1 . Gdy miałem mniej więcej 8 lat, przyszedł mi do głowy pomysł, aby spróbować podnieść samego siebie. Dzięki temu mógłbym zawisnąć w powietrzu.  Pomysł wydawał mi się całkiem sensowny, wystarczyła odpowiednia siła. Dokonałem nawet kilku eksperymentów w tym zakresie. Spodziewałem się, że uda mi się utrzymać samego siebie w powietrzu choćby przez 2 sekundy (taki wynik by mnie w pełni zadowalał). Przez wiele dni pogrążałem się w rozmyślaniach, dlaczego mi to nie wychodzi, gdzie jest błąd, czy tkwi on w wykonaniu samego eksperymentu czy też w jego koncepcji i logice.  Gdy w czasach studenckich zacząłem czytać o baronie Münchhausenie i o tym, jak sam siebie wyciągnął z wody (ciągnąc się do góry za włosy) - uśmiechnąłem się i przypomniałem sobie moje próby w tym zakr...

O fotografice

Obraz
Będąc nastolatkiem napaliłem się na fotografowanie. Nic wyjątkowego. Robiło to tysiące moich rówieśników. Byłem wtedy przeświadczony, że w fotografii kryje się coś więcej, jakaś metafizyka; że to nie tylko obraz i nie tylko to, co przedstawia, ale także coś ponad to, coś obok, coś równocześnie, coś wewnątrz. Też nic wyjątkowego. Tak myślało tysiące moich rówieśników. Bardzo nie lubię tego słowa, ale chodzi tutaj o to, co ludzie nazywają " fotografią artystyczną ". Co to jest? Łatwiej chyba definiować poprzez negacje. Nie są to fotografie naszych małych pociech, relacje z imienin cioci, fotki z wakacji nad morzem. Nie jest to fotografia reklamowa, ani fotografia dokumentalna. Nie są to piękne widoki zapierające dech w piersiach ani portrety starych pomarszczonych ludzi, tym bardziej ciała pięknych kobiet. Nie chcę tutaj negować wartości powyższych przykładów fotografii. Nie chcę też mówić, że to kicz. Zupełnie nie o to chodzi. Sam lubię upamiętniać piękne widoki, a fotografię ...

O snach

Obraz
Dzisiaj nad ranem miałem nieprzyjemny dla mnie sen. Wiele razy w życiu zastanawiałem się, czym są sny. Nigdy nie miałem czasu, a może wystarczającej determinacji, aby zatrzymać się nad tym zjawiskiem i wgryźć się w jego istotę. Dzisiaj też nie zamierzam, ale przynajmniej określę problem. Czym jest sen? 1. Ezoterycy przypuszczają, że sen może pochodzić z zewnątrz , nie jest naszym wytworem (ani wytworem JA, ani wytworem podświadomości). Może być generowany przez jakieś "Wyższe JA" (Boga, Duszę Świata), co ma jakiś sens, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jesteśmy jedynie cząstką Świata, że tak naprawdę wszystko jest jednością na pewnym poziomie. W tym ujęciu, sny mogłyby być prorocze, mogłyby ukazywać fakty, o których na chwilę obecną nie wiemy lub takie, które są na razie przed nami ukryte. Wyższe JA dysponuje po prostu o wiele większą wiedzą na temat rzeczywistości niż my sami. Jest od nas mądrzejsze. 2. W typowym ujęciu freudowskim, sen jest wytworem naszej podświadomości, pochod...

O istocie podróży

Obraz
Intuicyjnie czułem to od dawna, ale dopiero wczoraj udało mi się wyrazić to w formie słownej: " Celem podróży jest zgubienie się. Jeśli nie zgubiłeś się, nie osiągnąłeś celu podróży ". Jeśli na lotnisku w Krakowie wsiadasz w samolot lecący do Rzymu... i wysiadasz po prostu w Rzymie - to jest to bez sensu. Niczym nie różni się to od sytuacji, kiedy wsiadasz w Mysłowicach w autobus jadący do Katowic, gdzie pracujesz, i wysiadasz z tego autobusu w Katowicach. Sam przyznasz, że to żadna frajda ani news na bloga. Wczoraj chciałem przetestować GPS rowerowy Mio Cyclo , zaplanowałem sobie wcześniej trasę, no i GPS poprowadził mnie w chaszcze, gdzie w pewnym momencie droga się po prostu skończyła. Pogryzły mnie komary, trzeba było przedzierać się przez wysoką trawę ze 20 minut, ale dzięki tej przygodzie odkryłem nowe nieznane miejsca z wieloma strumykami, żabami i jaszczurkami. Natknąłem się też na gniazdo os. W drodze powrotnej z Pszczyny postanowiłem, że dam się znowu poprowadzić GP...