Posty

Wyświetlam posty z etykietą Radunia

Omijać szczyty

Obraz
Rok temu Radunia nauczyła mnie, że nie szczyt góry jest najcenniejszy. W tym roku wszystko potwierdziło się. Wędrowałem sobie dolinami na obrzeżach Masywu Raduni. Teren niemal płaski. Zacząłem się także zastanawiać, dlaczego ludzie lubią zdobywać szczyty, skąd to się bierze. Zazwyczaj, szczyt góry oferuje mniej atrakcji przyrodniczych i krajobrazowych niż jego obrzeża. Okratek australijski (grzyb) Nawłoć - przysmak owadów Po drodze obserwowałem szerszenie. Ponoć żywią się także pyłkiem kwiatów (muszę się temu kiedyś przyjrzeć), ale w tym konkretnym miejscu szerszeń zdecydowanie zaczepiał trzmiela (próbował oderwać go od nawłoci). Gdy obserwowałem szerszenie, Lenka zapytała się mnie z troską: " Tata... czy ty na pewno wiesz, co robisz? ".  Uśmiechnąłem się. " - Na pewno ". Po drodze napotykaliśmy dziesiątki mrowisk. Te cywilizacje mrówek bardzo zainteresowały Lenkę. Dziwiła się, że tak dużo tych kopczyków w lesie. Najlepsze w tym wędrowaniu było to, że nie napotkaliś...

Radunia uczy

Obraz
Wczoraj spędziłem cały dzień na Raduni szukając mitycznego " Głębokiego Źródła ", które służyło starożytnym do rytualnych ablucji. Źródło pamiętali jeszcze XIX-wieczni mieszkańcy tych terenów, ale już w latach '50 XX-wieku, źródła nie odnaleziono. Miałem nadzieję, że mimo wszystko uda mi się ustalić jego lokalizację... jakikolwiek ślad... ale nie udało się. Teren został dokładnie przeczesany - i nic! Niemniej, in plus , udało mi się zweryfikować kilka ścieżek znajdujących się na mapach OSM (wprowadziłem już na nich odpowiednie zmiany). Poprawiłem również parę elementów na mojej autorskiej mapie . Nie to jednak okazało się dla mnie najważniejsze... Uświadomiłem sobie (a w zasadzie Radunia mi uświadomiła), że w górach to nie szczyty są najważniejsze. A nie da się ukryć, że każdy wychodząc w góry chce dojść na szczyt. Ale po co? Dlaczego ludzie mają taką obsesję? Dlaczego właśnie to jest dla nich ważne? Dlaczego akurat szczyt? Czy to on jest istotą góry i tym, co ma najcenni...

Tajemnica wału kultowego na Raduni

Obraz
Mój ostatni pobyt na Raduni był przełomowy dla zrozumienia tego, co tu się wydarzyło w starożytności. Uzmysłowiłem sobie, że to miejsce jest nie do przecenienia i w moim odczuciu - to obiekt o wiele ważniejszy niż, na przykład, Stonehenge. Kluczowy okazał się wał kultowy i nowe zrozumienie funkcji jaką pełnił. Ale od początku... Na samym szczycie Raduni uzmysłowiłem sobie, że wał wcale nie obejmował samego szczytu. Muskał go jedynie. Dla słowian, szczyt nie był jakoś specjalnie ważny. Jest on wąski, może zmieścić się tam zaledwie kilka osób, zupełnie nie nadaje się do dużych zgromadzeń, w których mogłyby uczestniczyć setki ludzi. Piramidka znajduje się poza granicą wału kultowego. Szczyt to zagadka. Dlaczego wał przecina go pod tak ostrym nienaturalnym kątem? Dlaczego nie obejmuje samego centrum szczytu? Dlaczego wał nie ogarnia tego, co znajduje się dalej, łącznie z Sępią Górą? Skoro szczyt nie jest tutaj istotny, to dlaczego tak gigantyczną konstrukcję jak wał zdecydowano się jednak...

Wyruszam na polowanie

Obraz
 Tym razem studiuję Radunię od strony Przełęczy Tąpadła. Na początku mijam taką oto tablicę: Jebać myśliwych! Dosadnie, ale może i to jest jakiś sposób. Dobrze, że zabijanie zwierząt komuś przeszkadza (nie tylko mnie), dobrze, że ktoś reaguje. Pojawia się u mnie myśl: " Lecz ludzi dobrej woli jest więcej... i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim... ". Idąc w górę uświadamiam sobie, że ja też jestem myśliwym... tropię... a z pokrowca wyciągam przyrząd do strzelania... fotek. Nawłoć uwielbiają nie tylko trzmiele...   Siedząc w ciszy na szczycie Raduni, słyszę nagle jakieś trzaski gałęzi, jakieś zamieszanie. Nawet pomyślałem sobie, że to dzik przepuszcza swoją szarżę.  Tymczasem, okazuje się, że to znacznie wyżej, w gałęziach drzew, jastrząb się awanturuje obijając się o pień, a nawet łamiąc gałęzie. Co on robi?   Nagle przeleciał nad moją głową. Był piękny, brązowy z białymi i czarnymi nakropieniami, zdrowe symetryczne skrzydła. Pokołował jeszcze...

Ślęża - coś nie tak

Obraz
Minął rok od śmierci Lenki. Postanowiłem odwiedzić Ślężę i przejść się trasą, którą razem pokonywaliśmy onegdaj.  Ślęża, widok z Raduni.   Przypominałem sobie każdy kamień, na którym odpoczywała... słowa, przyjęcie "chemii" pod misiem na szczycie. Załamanie pogody i powolne schodzenie na dół, z odpoczynkiem co 50 metrów. Serce krwawi. Głaz, na którym odpoczywaliśmy. To była bardzo sentymentalna wędrówka. Nazajutrz rozpoczął się gorszy dzień. Wszystko szło nie tak, jak powinno. Pierwszy raz czułem jakieś wewnętrzne podenerwowanie w tym miejscu.  Najpierw, samochody na szlaku... Chodzenie po górach jest już passe , teraz modne stało się jeżdżenie po szlakach: Potem... śmieci na szlaku. Oprócz typowych puszek po piwie i opakowań po batonikach, pojawiły się większe gabaryty. Nawet ktoś wywiesił ogłoszenie, tym razem także po ukraińsku. Po zejściu ze Ślęży udałem się w stronę Raduni... i było tylko gorzej. Kolejny cios to zatrute źródełko w Sulistrowiczkach. To nie pierwsza ta...