O fetyszyzmie
Na depresyjne wieczory... na szum ciszy i drgającej nicości (patrz: Levinas, " Langoliery ")... pozytywnie czasami działa muzyka. Zakładam więc dobre audiofilskie słuchawki, dźwięk przepuszczam przez EasyEffects . Włączam YouTube . Dzisiaj natrafiłem na stosunkowo nowy koncert "mojej Alicji z Krainy Czarów" ( CHVRCHES ). Pomyślałem sobie, że dobrze będzie pooglądać, jak czaruje równe 10 lat po sławetnym koncercie w Glastonbury w 2016 . Czy coś się zmieniło? Ha! Pomimo starań, da się zauważyć, że to już kobieta ( Tempus fugit ), choć wewnątrz nadal autystyczna dziewczynka (przynajmniej tak lubię myśleć). Oglądając ten koncert pomyślałem o fetyszyzmie. Jakiś czas temu, pewne młode osoby bardzo zaintrygował mój wpis na ten temat ( ha, ha... ). Miały jakieś swoje wyobrażenia (podejrzewam jakie), ale sprawa jest bardziej subtelna i pewnie ich rozczaruje... Przypomniał mi się serial " Muzeum Niewinności ". Główny bohater gromadzi przedmioty związane z ukochaną...