Ogród Epikurejski
Prognoza pogody przepowiadała, że ten dzień będzie zimny, wietrzny i deszczowy. Dlatego większość ludzi pozostała w domu. Ja pojechałem do mojego ogrodu, gdzie pogoda na szczęście okazała się całkiem dobra. Było wprawdzie wietrznie i trochę zimno, ale słońce jednak dopisało. I było pusto, samotnie. Żadnych odgłosów ludzi, żadnych dźwięków cywilizacji. Test z osłonięciem części terenu korą sosnową. Ciekawe, czy się sprawdzi. Wokół mnie jedynie odgłos trelujących ptaków, gęgi przelatujących gęsi, szelest liści oraz bzyczenie pszczół i trzmieli. I cisza. Pełne skupienie na swojej duszy i wewnętrznej rozmowie. Pomyślałem: " Przecie to jest Ogród Epikura! ". Zaiste jest! Przypomniał mi się napis, jaki widniał przed wejściem do Ogrodu Epikura: " Gościu, tutaj będzie ci dobrze; tutaj najwyższym dobrem jest przyjemność ". I to nie przyjemność w rozumieniu hedonistów (gwałtowna i mająca negatywne następstwa), ale właśnie w rozumieniu Epikura: czysta, łagodna, zawsze dobra...