Samotność w Wielkim Mieście
Parę tygodni temu kilka razy odwiedziłem Katowice, miasto w którym spędziłem jednak sporo życia, bo najpierw szkoła średnia, potem studia... Miasto, które w żaden sposób mnie nie skrzywdziło (wręcz przeciwnie), a jednak obce mi, "nie moje". Miasto bez duszy, bez " genius loci ". Tym razem, pojechałem "na niby przyjemną uroczystość", jaką było wręczenie aktu dyplomowania za moją działalność edukacyjną... spóźnionego chyba ze 20 lat (bo taki nieogarnięty jestem i taki nie-przyziemny). Było miło, Kuratorium Oświaty dobrze i profesjonalnie to zorganizowało. Powinienem się cieszyć, a jednak ogarnął mnie jakiś przedziwny smutek i pustka. Po uroczystości spacerowałem po mieście szukając zmian, szukając znajomych miejsc. Niektóre kamienice odnowione z zewnątrz, ale po przekroczeniu bramy - syf i smród taki sam, jak 30 lat temu. Przypudrowali jedynie. Galerie handlowe, restauracje. Przechodnie już przeważnie nie mówią po polsku. Dworzec PKP... nadal w permanentny...