Słupsk i jego (nie)atrakcje
Mój tegoroczny wyjazd nad morze, to niemalże cud, niezaplanowane wydarzenie, spontaniczne. Posprzedawałem trochę rzeczy na OLX i zarezerwowałem ostatnie sensowne miejsce w Łebie. O tym pobycie jeszcze napiszę... Dzisiaj parę słów o odwiedzinach w pobliskim Słupsku. Pojechałem tam tylko z jednego względu: Baszta Czarownic . Samo jednak miasto okazało się niezbyt przyjazne: po drodze dwa wypadki samochodowe... i w końcu niebezpieczny incydent z moim udziałem... o mało co, byłaby stłuczka. Słupsk ma zdecydowanie problem z ruchem drogowym, częściowo spowodowany złymi rozwiązaniami komunikacyjnymi, a po części słynnymi już kierowcami w 15-letnich BM-kach i 15-letnich Audi (to temat co najmniej na pracę doktorską z psychologii społecznej). Samo miasto też okazało się jakieś dziwne: mieszanina stylów architektonicznych. Trochę XIX-wiecznego neoklasycyzmu, trochę PRL-owskich blokowisk, szczypta tradycyjnej pruskiej zabudowy i no architektura gotycka mieszana z barokową. Po drodze parę razy zac...