Pa, pa... mediom społecznościowym!
Nadeszła w końcu ta chwila: Facebook zmęczył mnie na tyle, że postanowiłem rozluźnić z nim kontakty i powrócić na mojego bloga. Pamiętam jeszcze czasy, gdy blogi były po prostu pamiętnikami / dziennikami i służyły do dzielenia się z innymi swoim dniem powszednim, swoimi doświadczeniami i przemyśleniami (czasami pisane były pod pseudonimem). Nikt nie myślał wtedy o followersach, zdobywaniu popularności, donejtach czy też zarabianiu na lokowaniu produktów. Tymczasem, Facebook zaproponował mi ostatnio, że zwiększy zasięg moich postów za drobną opłatą... tak jakby celem postów był zasięg. (jprd!) Ale nie tylko o komercjalizację tu chodzi. Facebook okazał się medium mocno politycznym, promującym zdecydowanie jedynie słuszną prawdę o świecie (opcja lewacka... nie mylić z lewicową). Wszelkie więc poglądy, które nie są facebook'owo poprawne politycznie (nawet gdy reprezentują bardzo sensowy i wyważony pogląd) - skazane są na blokadę. Z drugiej strony poglądy środowisk feministy...