Ogród Epikurejski - Wapniowanie

Czy wiecie skąd pochodzi węgiel? A bardziej szczegółowo: jak to się stało, że powstał?

Ja ze wstydem przyznam, że w dzieciństwie zadowoliło mnie "z drewna", ewentualnie "ze gromadzonych przez miliony lat pni drzew".

Brzmi sensownie, ale brakuje tu pytania: Ale jak to? Jak to z gromadzonych pni drzew? Przecież drzewo, które kończy swoje życie, łamie się, upada, a następnie jest rozkładane przez grzyby, owady, bakterie... Więc niby z czego ten węgiel miał powstać?

Niedawno oglądałem ciekawy materiał video, wyjaśniający ów proces. Przez niemal 30 milionów lat (w epoce karbonu) na Ziemi nie istniał (jeszcze nie powstał) mechanizm rozkładu drewna. Więc te warstwy obalonych drzew gromadziły się jedne na drugich, a pod wpływem ciężaru własnego (ciśnienia) powstawały pokłady węgla.

Co za tym idzie, wchłaniany przez drzewa dwutlenek węgla nie wracał do atmosfery, ale przez te 30 milionów lat był uwięziony w drewnie. Poziom tlenu w atmosferze wzrastał zmieniając funkcjonowanie flory i fauny (między innymi: olbrzymie owady, gigantyczne paprocie, itp.). To mogło zagrozić ewolucji (życiu na Ziemi), więc Gaja wymyśliła grzyby, które zaczęły rozkładać drewno (patrz: James Lovelock, Hipoteza Gaji). Stopniowo, dwutlenek węgla wracał do atmosfery, ale ten proces w XX / XXI wieku przybrał niebezpieczne tempo.

Warto się nad tym zastanowić.

Tymczasem, w moim Ogrodzie rozpocząłem proces zabezpieczania drzew, między innymi przez wapniowanie kory.

 

Rajsko - Drzewa

I tu pojawiło się ciekawe spostrzeżenie. Popękana kora drzewa jest niesamowicie odporna na malowanie i wchłanianie cieczy. Łuski popękanej kory mają taką strukturę, że farba spływa po powierzchni omijając jej głębsze warstwy. Miliony lat ewolucji wytworzyły mechanizm ochrony drzewa przed nadmierną wilgocią. Kora to dla drzewa taka kurtka z GoreTex-u: umożliwia cyrkulację powietrza, ale zatrzymuje ciecz (spływa ona po powierzchni łusek nie przenikając do wewnątrz). Trzeba naprawdę namęczyć się, że pomalować korę na kolor biały (chroni przed pękaniem i przed pasożytami).

Gdy to sobie uświadomiłem, poczułem wzruszenie i doniosłość chwili: oto stałem sam na sam z milionami lat ewolucji. Z czymś większym ode mnie, z czymś, co istniało długo przed człowiekiem i będzie istnieć długo po mnie. Z czymś boskim.  

Komentarze

Prześlij komentarz