Nadmorskie sny
Raczej spodziewałem się, że będę źle sypiał w nowym obcym miejscu... a tu niespodzianka! Łóżko jest duże i wygodne, a codzienna dawka morskiego powietrza też swoje robi.
Mój sen jest głęboki i obfituje w marzenia senne (faza REM występuje często).
![]() |
| Hmm... czy "czarny bez" ma wpływ na sny? |
Dzisiaj na przykład miałem ciekawy (dla mnie) sen, pełen intensywnych emocji i zagadkowej fabuły. Zatarł się już w pamięci, ale przedstawiał się mniej więcej tak: jestem w jakimś nadmorskim zagranicznym hotelu w Iberii i nagle wchodzi do niego kobieta / dziewczyna, którą kiedyś znałem i której ufałem, a ona nieładnie mnie swego czasu potraktowała.
Było, minęło... czas zatarł emocje i myśli. A jednak jej niespodziewane pojawienie się w tamtym miejscu na nowo uruchomiło dawno pogrzebane wspomnienia i uczucia, pojawiła się mieszanina nienawiści, pogardy, zazdrości, żalu, udawanej obojętności. Poczułem, że poniosłem klęskę, bo myślałem, że to już przeszłość, która mnie nie obchodzi, wobec której udało mi się uzyskać pełne zobojętnienie... a tu okazało się, że jednak nie.
W tym momencie podchodzi do mnie jakaś piękna młoda kobieta (około 22-25 lat). Obserwowała mnie wcześniej. Mówi:
- Odpuść! Nie warto!.
Po chwili dodaje: - Chyba wiesz o tym, że to zwykła dziwka. Mogę Ci opowiedzieć...
- Wiem - odpowiedziałem. - Wiem - powtórzyłem ze smutkiem i niesmakiem.
Nieznajoma była interesująca i atrakcyjna. Nie czułem do niej jednak pociągu ani żadnych uczuć. Zwróciłem jedynie uwagę na jej naprawdę piękne długie włosy. Były naturalne, puszyste, zdrowe, jak w reklamach szamponów. Wzięła mnie za rękę i powiedziała:
- Chodź! Wbijesz jej "małą szpileczkę".
Usiadła, wyciągnęła z torebki szczotkę do włosów i podała mi.
Uśmiechnąłem się i trochę rozluźniłem. Ona pewnie miała w tym jakiś interes (też pałała antypatią do znanej mi kobiety), ja w sumie także miałem w tym interes. Taka symbioza.
Zacząłem czesać jej włosy autentycznie się śmiejąc. Rozluźniłem się. Zrozumiałem, że nic bardziej by w tej sytuacji nie zabolało, jak taki widok, gdy czeszę komuś włosy. I rzeczywiście... zerknąłem kątem oka... zabolało!
Obudziłem się i zacząłem myśleć, co ten sen niby miał znaczyć, skąd się wziął i co mówi o mojej duszy.
Nie odpowiedziałem sobie na to pytanie, bo wydawało mi się za trudne.
Zacząłem myśleć o czymś innym: o kobietach w ogóle.
Jestem już w tym wieku, że mogę sobie pozwolić na jakieś w miarę obiektywne podsumowanie mojego życia w tym temacie. Świadom jestem moich preferencji związanych z kobietami, które wpływały na moje wybory i życie w ogóle:
- słowiańskie geny - od tego zależy atrakcyjność fizyczna;
- jakaś forma niewinności - kobieta musi mieć "dziewczynkę" w sobie, aby uruchomić wibrację w moim sercu, instynkt opiekuńczości i gamę ciepłych uczuć (ogarnijcie etymologię słowa "miłość" --> "litość");
- zespół Aspergera - nie wiem dlaczego, ale mam słabość do różnych dziwnych zwichrowanych umysłów, co pewnie jest moim życiowym przekleństwem... ale chyba nic na to nie poradzę.
Rozumiem już siebie dosyć dobrze... ale czy to coś zmienia?
Tymczasem, przygotowuję się do wyjścia na plażę. Dzisiaj będzie częściowe zaćmienie Słońca, a po jego zachodzie - rój Perseidów (co najmniej połowa nieba od strony morza będzie zaciemniona, Księżyc w nowiu, idealne warunki do obserwacji).
![]() |
| Outfit o nazwie "słowiański dziad" 😆 |
![]() |
| Zegarek, który zawsze zabieram nad morze. |




Komentarze
Prześlij komentarz