Poniosłem całkowitą ogrodniczą klęskę. Półtora miesiąca nie było mnie w ogrodzie i to co zastałem zaskoczyło mnie: dżungla! Niektóre rośliny w tym czasie zdążyły urosnąć od 0 do 2 metrów. Lawenda ostatecznie została zniszczona (20 sadzonek). Jarzębina chyba uschła, jeden dąb cofnął się w rozwoju.
Jedynie zabłąkany kot był szczęśliwy: tyle chaszczy i zakamarków do polowania i zabaw. Obrodziło też ważkami (niebieskie łątki dzieweczki), co pozytywne.
W każdym razie moja ekologiczna koncepcja zatrzymania wzrostu trawy okazała się porażką. Natura jest wszechpotężna!
Wniosek
filozoficzny (stoicki): "A choćbyś pękł... nie zmienisz świata!" (Marek
Aureliusz). Zdałem sobie w pełni sprawę, że rolnictwo i ogrodnictwo jest
niezgodne z naturą: chcemy mieć określone gatunki, na określonym terenie, o określonych cechach przy jednoczesnym braku innych gatunków.
Stajemy na głowie, aby tak się stało - ale to natura decyduje i ostatecznie zwycięża.
 |
| Poziomka indyjska |
 |
| Sałata kompasowa z trującym białym mleczkiem, posiada kolczaste liście. |
 |
| Jaskółcze ziele... złamana łodyga jakby krwawi na pomarańczowo. |
 |
| Jaskółcze ziele |
 |
| Uschnięta jarzębina (przyczyna nieznana). |
 |
| Za to Pan Buk wypuścił liście... |
 |
| Sagrada Família... pojedyncza łodyga nie utrzymałaby swojego ciężaru przy tej wysokości, ale kilka splecionych łodyg, nawzajem się wspierających - już tak. |
Wniosek: Przeproszę się z agrowłókniną i elementami kamiennymi. Już wkrótce.
Komentarze
Prześlij komentarz