O pracy raz jeszcze

Nie wiem, czemu ten temat tak się do mnie przykleił i wciąż jest żywy.

W ostatnich tygodniach rozmawiałem o tym z wieloma osobami. Każdy ma inną sytuację życiową i odmienne doświadczenia, ale wszyscy to gdzieś tam w środku czują: że praca (zazwyczaj ponad normę) niszczy. Co innego jednak wiedzieć, a co innego coś zmienić w swoim życiu. Tu jest problem.

Brama Słońca

U mnie wykluło się kilka nowych wniosków:

1. Wiele osób sądzi, że to oni decydują, ile czasu mogą poświęcać pracy i jak długo mogą funkcjonować w takim stanie przepracowania. Oczywiście, jest to złudzenie. O tym decyduje Twój organizm, Twoje ciało, ale także Twoja dusza. Nie Ty! To tak, jakbyś zadecydował(a), że będziesz żyć 300 lat :-)  Wszechświat ma w dupie Twoją decyzję.

Praca

Wokół mnie dziesiątki przykładów takich osób: większość z nich już nie żyje (cały swój czas poświęcali pracy). Inni ciężko chorują i muszą wydawać setki tysięcy złotych na swoje leczenie / rehabilitację. Są na minusie finansowym. A tacy "sprytni" byli!

Cmentarz
  

2. W Polsce inwestuje się spore pieniądze w kampanie skierowane przeciwko uzależnieniom: od alkoholu, od narkotyków, od smarfonów, od e-papierosów... W szkołach kilka razy w roku uruchamiane są pogadanki na ten temat, kręcone są spoty, organizowane są akcje społeczne...

Gdyby na typowej ulotce antyalkoholowej zastąpić słowo "alkohol" słowem "praca" - ulotka nadal mówiłaby prawdę i nadal miałaby sens. Nadmiar pracy zabija! Powoduje uzależnienie, niszczy IQ, stres przyczynia się do rozwoju różnych chorób, niszczy życie rodzinne, powoduje problemy w relacjach, zatrzymuje rozwój osobisty.

Tymczasem, państwo milczy o tym problemie, poradnie psychologiczno-pedagogiczne milczą, szkoły milczą, wychowawcy w szkołach - milczą (bo sami mają ten nierozwiązany dylemat). Cicho-sza!

Jedna wielka obłuda i udawana troska o młode pokolenie. 

Wyścig szczurów

3. Postrzeganie pracy zależy od tego, czy posiada się dzieci. Wymówka, że pracujemy ponad miarę dla dobra dzieci - jest bardzo przekonująca. Pieniądze i inne dobra, które wypracujemy w ciągu życia - też możemy pozostawić dzieciom w spadku. To uspokaja! To usypia czujność! To fałszuje wizję rzeczywistości. 

Ale tę kwestię każdy sam musi "przemedytować". Każdy sam musi dowiedzieć się, po co się urodził i po co pojawił się na tym świecie. Jakie jest jego główne (i tak naprawdę jedyne) zadanie w tym jedynym życiu, jakie ma.

 

Komentarze

  1. Punkt 3. Mam tu inne doświadczenia. Posiadanie dzieci dla jednych jest dobrą wymówką, żeby pracy nie poświęcać już tak dużo czasu. To zwykle te osoby, które dużo pracowały, ale wcale tego nie chciały i nie były z tego zadowolone, ale wcześniej nie znalazły innej wymówki. Są też inne osoby, które nie dostrzegały, że pracują za dużo, a wychowanie dzieci jednak wymaga czasu i chcąc nie chcąc musieli odpuścić z pracą, a więcej zaangażować się w rodzinę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz