Memento mori!
Gdy pierwszy raz usłyszałem " Memento mori! " (w czasach szkolnych, zapewne na lekcjach języka polskiego), zrobiło to na mnie duże wrażenie. Minęło kilka dekad, a społeczeństwo jeszcze mniej myśli o śmierci niż w szarych latach '80. Kilka ostatnich pogrzebów, na których byłem, potwierdza tezę, że ludzie zupełnie nie wiedzą, jak się w obliczu śmierci zachować. Niektórzy robili sobie selfiki (sic!), inni omawiali ze znajomymi swój ostatni wyjazd na wakacje. Były sztampowe kondolencje, brak przemowy nad trumną (to już tylko na filmach się zdarza), nikt nie wiedział po co się organizuje stypy i jaki jest ich cel. Czuło się ogólne zagubienie. Nie wiadomo było, czy pocieszać najbliższych, czy klepać ich po ramieniu i mówić " Wszystko będzie dobrze, czas leczy rany "... czy wręcz przeciwnie, potwierdzać dramatyzm sytuacji i mówić wprost o tragedii oraz bólu, który nigdy nie zniknie. Sam zresztą tego doświadczyłem, gdy zmarła moja córka... ogólne zagubienie ludzi, tych...