Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Memento mori!

Obraz
Gdy pierwszy raz usłyszałem " Memento mori! " (w czasach szkolnych, zapewne na lekcjach języka polskiego), zrobiło to na mnie duże wrażenie.  Minęło kilka dekad, a społeczeństwo jeszcze mniej myśli o śmierci niż w szarych latach '80. Kilka ostatnich pogrzebów, na których byłem, potwierdza tezę, że ludzie zupełnie nie wiedzą, jak się w obliczu śmierci zachować. Niektórzy robili sobie selfiki (sic!), inni omawiali ze znajomymi swój ostatni wyjazd na wakacje. Były sztampowe kondolencje, brak przemowy nad trumną (to już tylko na filmach się zdarza), nikt nie wiedział po co się organizuje stypy i jaki jest ich cel. Czuło się ogólne zagubienie. Nie wiadomo było, czy pocieszać najbliższych, czy klepać ich po ramieniu i mówić " Wszystko będzie dobrze, czas leczy rany "... czy wręcz przeciwnie, potwierdzać dramatyzm sytuacji i mówić wprost o tragedii oraz bólu, który nigdy nie zniknie. Sam zresztą tego doświadczyłem, gdy zmarła moja córka... ogólne zagubienie ludzi, tych...

Zimowy reset w Głuchołazach

Obraz
Głuchołazy - jedno z miejsc, do którego lubię wracać (i zamierzam wracać). Park:    Pręgierz na Rynku: Mroczna figura: Mroczne maszkarony:   Ścieżka do Grobu Czarownicy przez Zamkową Górę: Skały łupkowe:   Grób Czarownicy:

Moja córeczka

Obraz
W ramach przesłuchiwania muzyki z rosyjską duszą, czasami trafia mi się coś czeskiego.      A dzisiaj zapętliłem się na tym:     Takie moje tłumaczenie: Córka: - Ale może się stać... Ojciec: - Jak to często bywa... Córka: - Że zacznę się bać... Ojciec: - I wtedy nie możesz się poddać, gdziekolwiek Cię zaniesie prąd... Córka: - Moja jedyna gwiazdo na niebie... Ojciec: - Świecić będę dla Ciebie! Córka: - A co jeśli prąd mnie porwie? Ojciec: - Wtedy musisz płynąć na trzcinowej tratwie... i na niej nie możesz zasnąć dokądkolwiek Cię zaniesie... Córka: - Moja jedyna gwiazdo na niebie... Ojciec: - Świecić będę dla Ciebie!              

Jak zostać czarownicą?

Obraz
W zasadzie jestem osobą zdroworozsądkową, pesymistyczną i racjonalną. Uważam, że życie ludzkie nie ma sensu, że jesteśmy tylko kupą mięsa w Rzeźni Wszechświata . Po śmierci przestajemy istnieć, rozpadamy się, gnijemy i w większości przypadków pies z kulawą nogą po nas rozpaczać nie będzie, a pamięć o nas ulotni się szybciej niż aromat w otwartym piwie. Ale właśnie dlatego, że jestem zdroworozsądkowy, uważam że magiczne patrzenie na świat wcale nie jest gorsze niż zimno-racjonalne. W obu sytuacjach kończysz tak samo, a Twoje postrzeganie nikogo nie obchodzi, na nic nie wpływa i w obu przypadkach jest bez znaczenia dla losów Twoich i dla biegu Wszechświata.  Przeglądam książkę " W ogrodzie czarownicy "... Fajna pozycja. Z jednej strony, zawiera ona cenne porady ogrodnicze na temat roślin; z drugiej strony, autorka wykorzystuje ogród jako centrum swojej egzystencji: to tutaj odpoczywa, tworzy, czaruje, słucha, spaja się w jedno, oddycha, uczy się, obserwuje wzrastanie i zamieran...